Moja lista blogów

25 sierpnia 2010

Iskra (to chwila tylko...) :)





To chwila tylko nie wątp w miłość
Przecież oddaje życie za przyjaciół swoich
To chwila tylko…
Poczekaj do jutra
Może przyniesie Ci bukiet kaczeńców
Może się zaręczy w końcu

Nie odchodź za daleko
Poczekaj do jutra
To chwila tylko…

Przywołaj swe Anioły
Gdy tylko uwierzysz
Zlecą się jak pszczoły

Jeśli naprawdę kochasz
 Poczekasz do jutra…


15 sierpnia 2010

Zostań...



Nie odchodź jeszcze...
przecież Słońce nie zaszło do końca,
dopijmy rum poziomkowy,
usiądźmy obok siebie


Jeszcze tyle przed nami...
Giewont nie zdobyty do końca ,
naszego domu snujące się plany...


Nie odchodź jeszcze...
przecież Księżyc nie pożegnał Słońca,
dokończ opowiadać swe wiersze,
ja wysłucham do końca,


Jeszcze tyle przed nami...
naszych dzieci imiona,
uśmiech Twój u Weroniki,
brązowe oczy Szymona,


Zapomnijmy o tym
co było wczoraj...



12 sierpnia 2010

Piknik w niebie...






A kiedy już umrę
będę czekał na Ciebie w niebieskim bezczasie
nie zabieraj nic ze sobą
w tą ostatnią podróż
wszystko przygotuję 
Aniołowie mi pomogą


na niemożliwie zielonej trawie
rozłożę koc kaczeńców
nie zabraknie Poświatowskiej wierszy
napisane na ulotnym pergaminie
poematy o lecie i zimie
dwa kieliszki 
czerwone wino
 z Bożej piwniczki


założę najlepszą koszulę
spodnie dżinsowe w kolorze ,,blue"
od Elvisa pożyczę gitarę
i będę czekał  wytrwale

6 sierpnia 2010

Zegarmistrz




Wyrzeźbiony krajobraz Bożą dłonią
Przypomina mi, że jestem tylko pyłem,
 z przeciwnościami - słabościami sam nie dam rady,
z poczwarki przeistaczam się w motyla i ginę
                                     
Boga już dawno wypędziłem,
stąd te guzy i łaty na sercu

idę ścieżkami swoimi, potykam się o własne błędy,
stłuczone kolano, rozbity nos, brak miłości, wiary,
przystaję na chwile by spojrzeć w twarz Słońcu,
gdzie kłębią się kłęby Miłości bez miary...

na szczęście stoi tuż obok
z uśmiechem naprawia stare, zmęczone zegary...

25 lipca 2010

Smutna historia o miłości...




Historia tej miłości
miała swój początek,
gdy dwóch serc bliskość
uplotła ten wątek,


Żyli razem długo,
tak podobni do siebie,
tylko jedno ich różniło,
dojrzałość do miłości…??  już nie wiem…


bo tylko raz można tak pokochać,
żeby stracić głowę,
Raz tylko można zabić
czynem palącym jak ogień…





13 lipca 2010

Zdjęcie Anioła...

Młody żołnierz na wojnie
Co broń swą trzyma,
Nosi na sercu zdjęcie swej żony,
Małą karteczkę z obliczem Anioła,
Cały we smutku jest pogrążony

 dostaje rozkaz wstaje i biegnie,
słyszy strzał jeden…
upada i blednie

w kałuży krwi ułożył swą głowę,
serce przestaje bić mu w połowie,
chce choć dotknąć jej portret raz jeden ostatni,
Wszystko by oddał by spojrzeć  w jej  oczy,
Przytulić głowę do kochanej przystani,
Lecz ku śmierci powoli już kroczy

Ona tam sama samiutka została,
On tu na wojnie
Zimny jak skała,
Małą karteczkę w reku zaciska,
Choć tak daleko od niego,
Jakże była mu bliska…


9 lipca 2010

Prawdziwi...


















....jest takie miasto nieczułe 
 tam kilka miejsc
w których palą się ognie
prawych serc
nieliczni z tak licznych
niewyobrażalni dla nowego,
 znieczulonego  świata
aż niemożliwi…
moi Przyjaciele Prawdziwi…
Prawdziwe Anioły
z tej samej szkoły :)

Ps.
tak to o Was… :)

7 lipca 2010

Razem osobno


Szli razem przez park,
On jej wianek kaczeńcy uplótł,
Zerwał dwie garście czereśni,

Pestka za pestką upada na ziemię,
Zaś ona jakby nieobecna,
Myślami gdzieś indziej podąża,

Jak on w nią wpatrzony
Tak ona odwrócona,
Jak Drzewo na wietrze,

Więc by zbliżyć się do niej
znalazł deseczkę,
dom wielki chce strugać
tak niewiele mu trzeba,
tak mało

pewności jutra najbardziej...

Pragnę odejść


Trudno jest odejść lub zostać,
Cieszyć się miłości lub wolności obrazem,
Gdy w sercu moim jak siostry,
 Miłość i Nienawiść zarazem...

Zawładnęłaś mną całym,
 nie mogę odejść
Kiedy odejść muszę
 będę żył wiecznie,
I prosił byś oddała
mą duszę… 

6 lipca 2010

Wszystko znika wokół...

Wstajesz znowu smutna, 
jakaś taka zamyślona,
jaskółka stuka do okna
czeka na śniadanie,
dłoń Twa od chłodu pobladła,
gdzie linie papilarne 
podobne do jesiennego liścia
trudem życia przetarte
podchodzisz do stołu,
łyk kawy napina tętnice,
ja patrzę na Ciebie 
i śni mi się życie,
moje całe szczęście
w tych czterech ścianach zamknięte,
budzi się kolejne w łóżeczku za ścianą,
już do startu gotowi patrzymy na siebie,
uśmiechy się śmieją
bo kto dziś pierwszy weźmie je na ręce
wszystko znika wokół
trwamy tylko my troje
jaskółka dostała już kaszę
i przez łzy trudno uwierzyć
że to wszystko jest nasze

29 czerwca 2010

Bóg jednoczy..

Gdy Bóg jednoczy- zsyła motyla
Na promyk chwili dotyka zwaśnionych
By mogli dostrzec Jego obecność
W tej jednej chwili…  jedynej

28 czerwca 2010

trochę prozy... cz.1




Budzi się dzień. Otwieram oczy. Twój sok pulsuje pod moimi palcami. W pół śnie, pół jawie próbuje wymyśleć  o czym śnisz, gdy raz po raz zaciskasz wargi w grymasie uśmiechu. Kubek niedopitej, wczorajszej herbaty uśmiecha się do mnie bladym nadrukiem, a ucho jego wsłuchuje się w bicie serc naszych. Spod pościeli wypływa kojące ciepło naszych ciał, które nie pozwala zapomnieć szalonej nocy. Odwrócona plecami oddychasz spokojnie.
Przecieram zaspane oczy i leniwym ruchem odsłaniam Cię całą, żeby upewnić się że to nie sen i czy rzeczywiście tu jesteś. Jesteś…  jesteś Przykrywam z powrotem kołdrą Twoje pachnące mlekiem ciało,  muskając Twe ramię opuszkami palców.  Na skórze Twojej  w tym miejscu podnoszą się łany malutkich wosków i delikatnie kołyszą się pod moim oddechem.
Podjąłem decyzję.
 Wstaję… delikatnie by nie przerwać kojącego snu. Stoję tuż obok.  Jeszcze przez chwilę spoglądam na Ciebie, by móc na długie sekundy rozstania zapamiętać  ten widok.
Otwierasz oczy. Spoglądasz na mnie taka rozespana, ale piękna przecież bo taka naturalna. Rozmawiamy chwilę. Próbuję za wszelką cenę zapamiętać barwę głosu, uchwycić każdy ton, każdą frazę. Podnosisz się powoli,  majestatycznie by odobyć ze mną podróż ku wyjściu. Nie całuję Twych ust na pożegnanie… bo chciałbym tu wrócić…
Wychodzę.
Odmieniony.

27 czerwca 2010

(nie) Zaprzepaszczone zaklęcia Miłości

Święte zwoje słów sprzed lat
dziś spalone na popiół
który unosi się nad głowami tych
co smutkiem witają każdy wschód Słońca

Przenajświętsze obietnice straciły swą moc
w dzień w którym Anioł na chwilę ułożył głowę do snu
i nie unosił się nad głowami wielkich miast

Zerwane stalowe więzy między on - ona
przetopione na dudniącą blaszaną gorycz
spętane sznurem codziennych zmagań
zraszane rzewnymi łzami...

...to wszystko codzienność dwojga ludzi, którzy tworzyli czystą ideę Miłości, a których doświadczył niesprawiedliwy los. W tej historii pojawia się powoli Słońce, które na początku przebija się nieśmiało przez warstwy ciemności by potem rozjaśnić i ogrzać ich zziębnięte serca. Lecz do wschodu jeszcze tyle godzin...

21 czerwca 2010

miłość to nie są małpie gaje...



... miłość to nic trudnego przecież,
wystarczy wsłuchać się w głos
i usłyszeć

... miłość to nic trudnego przecież,
wystarczy wpatrywać się w serce
i dostrzec

... miłość to nic trudnego przecież,
wystarczy uchylić nozdrza
i zapamiętać

... miłość to nic trudnego przecież,
wystarczy skosztować choć trochę
i nie przestawać

... miłość to nic trudnego przecież,
wystarczy delikatnie dotknąć
i poczuć

...wiec do cholery!!!
dlaczego nie potrafimy
KOCHAĆ...???

19 czerwca 2010

Opowiedz mi...



Pozwól mi słuchać Twoich snów,
bym mógł stale być,
bym wiedział co Cię trapi
i nie odczuwał tęsknoty.

Bądź moim snem,
bym mógł być przy Tobie.

Opowiedz mi siebie...
Opowiedz mi jak zawiązujesz buty,
opowiedz mi jak zakładasz rękawiczki i szal,
jak podnosisz do ust filiżankę herbaty,
ile baranków zliczasz nim zaśniesz...

chcę Cię zapamiętać na te długie godziny,
gdy nie mogę się z Tobą zobaczyć...

opowiedz mi siebie...

Małe marzenia...

Gdzieś daleko stoi DOM,
Tam łóżeczko pod regałami pełnymi gwiazd
Płynie jak muzyka przez wieczór,
Bo śpi w nim pachnący mlekiem syn
przy nim stoimy MY.

Ja w końcu szczęśliwy
i Ona…

gdzie ONA jest...?



Moja ONA (?)
Ze snu budzi Słońce
Podchodzi do okna
i dłonią głaszcze chmury

wiatr rumiankowy
w jej włosach
Jej rzęsy łaskoczą powietrze
Gdy do mnie mruga

Moja ONA(?)
Zaklada tylko szal
w kolorze „blue”
i wychodzi na spacer

A w mojej głowie
Ciągnie się zielona myśl leniwie
że w Poziomce lato zapachem pęcznieje
a sok gorący i lepki
Pulsuje pod moimi palcami

18 czerwca 2010

Cenniejsze od złota...


Skąpani w morzu myśli
Tętniących w każdym centymetrze ciała,
Szukamy miejsca gdzie raz położywszy  senną  głowę
Chcemy tam powracać,
Choć na chwilę zapomnieć,
Utulić zmęczone serce pragnące Słońca
By spało jak dziecko,
Poczuć zapach mleka w oddechu
Nieznajomym do końca,
Zebrać garść czereśni
Albo pół garści chociaż,
I mieć pewność że to dla niej
Jest cenniejsze od złota...

13 czerwca 2010

To nic


Usiądźmy tu...
na Placu Prawdy
wpatrzeni w czułe 
punkty naszych źrenic
obnażmy się
krok 
po 
kroku
po - wo - li
rozbudźmy w sobie pragnienie poznania
bo nawet tysiące wściekłych oczu...


To nic...

Są tacy ludzie...


Są ludzie zamknięci
własnym bólem
w maskach z marmuru,
nie rozkruszy ich wzrok,
nie potrzebują spojrzeń.
Ich potrzeby są ukryte
pod maską z marmuru.

Mam pragnienie zobaczyć ich łzy,
żeby otrzeć każde cierpienie,
przytulić - nie pojmując
Być
Trwać ramię w ramię
w ciepłym pragnieniu znaczenia
na dnie ciemności...
Razem!

10 czerwca 2010


Patrzę...
 po dwóch stronach kartki
Płynie czarna czcionka
słowo wstaje z martwych
wstajemy razem idziemy do sieni
rozpinasz palto
niebieski guzik toczy się po Ziemi
i ktoś samotny guzik znalazł
przyszył
niebieską nicią
 to swej własnej ciszy

7 czerwca 2010

Wierność Słońca


(Słońce)
wierne...
na czas wschodzi,
bez butów i płaszcza...,
na bosaka przy Tobie,


grymas chmury?
bo chce byś odpoczął


(Ja)
samotność...
nie pozwala zasnąć,
na te długie godziny, od zachodu do wschodu,
nie pozwala obudzić się przy niej i dotknąć jej włosów,
choć przez chwilę je poczuć


(Ona)


cisza...
nic nie wiem
nie przychodzi!


a czekam tak długo...